Praca nauczyciela WF – kiedyś i dziś

Jak wyglądał zawód nauczyciela WF w ubiegłej dekadzie? Ci, których edukacja przypadła na lata 1990-2010, zapewne pamiętają, jak wyglądały wówczas lekcje wychowania fizycznego. Wyrośnięty, aczkolwiek podstarzały nauczyciel biegał z gwizdkiem w ustach za dziećmi, zmuszając je do biegu albo chociaż truchtu. Ta szybka rozgrzewka przechodziła w prostą gimnastykę – krążenia tułowiem, pajacyki, przysiady, skłony, brzuszki i kołyski.

Oczywiście, ćwiczeń tych było o wiele więcej, jednak zazwyczaj nauczyciel taki ograniczał się do swojego wąskiego, sprawdzonego już repertuaru. Ostatnim, głównym zadaniem podczas takich zajęć była zazwyczaj gra. W zależności od rozmaitych czynników, jak głosowanie uczniów, dzień tygodnia, program lekcji albo nawet kaprys nauczyciela WF, wybierało się spośród piłki nożnej, siatkówki, koszykówki i gry w dwa ognie. Zbyt wiele alternatyw raczej nie było. Większe szkoły poza salą gimnastyczną posiadały też boisko, gdzie w cieplejsze miesiące można było prowadzić lekcje wychowania fizycznego.

Chociaż większość dzieci chętnie uczestniczyła we wszelkiego rodzaju aktywności fizycznej, która stanowiła swojego rodzaju odskocznię od nudnej, szkolnej edukacji, to dużym problemem byli uczniowie niećwiczący. Dzieci z nadwagą, o gorszej kondycji bądź te nieco bardziej chorowite często bywały ofiarą wyśmiewania, gdyż nie były w stanie nadążyć za rówieśnikami. Skutecznie zniechęcało je to do brania udziału w zajęciach, stąd liczne, wypisywane przez rodziców zwolnienia, które skazywały je na przesiadywanie na ławce i oglądania toczącej się po podłodze piłki. Pomimo dosyć monotonnej formuły, którą zastosowano w realizacji programu nauczania, zazwyczaj wszystko przechodziło gładko. Taka sytuacja miała swoje plusy i minusy, jednak nie ma to już znaczenia w obliczu ciągle zmieniającej się rzeczywistości.

Nowa formuła nauczania na lekcjach WF

Jak wszystko wokół, praca nauczyciela WF uległa fundamentalnym zmianom. Polska wkroczyła w bardziej europejskie standardy w kwestiach prowadzenia tych zajęć, stąd zarzucenie tradycyjnej gimnastyki na rzecz bardziej innowacyjnych metod. Na przykład, w większości szkół organizowane są regularne wyjścia na basen, gdzie dzieci mają okazję sprawdzić swoje zdolności pływackie. Jeśli to możliwe, podczas zimy lekcje odbywają się na lodowisku.

W grę wchodzą również wyjścia do lokalnego parku, klubu fitness czy siłowni, które mają na celu urozmaicenie programu zajęć. Czasem nawet szkoły sprawiają sobie swoje własne stanowiska z rozmaitymi maszynami, zazwyczaj nabytymi na https://www.sportowyraj.pl/. W bogacącym się kraju uzupełnianie wyposażenia nie stanowi już takie wyzwania, co kiedyś.

Dzięki takim sprzętom można też wychodzić poza schemat i organizować zawody w tenisa stołowego albo unihokej, przy których wymagany jest odpowiedni ekwipunek. Nauczyciele muszą też przykładać znacznie większą uwagę do słabszych uczniów, na bieżąco dobierając im odpowiednie ćwiczenia tak, aby nie czuli się odosobnieni i wyizolowani względem reszty grupy.

Pozostaw swój komentarz

Pomocne narzędzia i artykuły:

KURSY WALUT - Notowania giełdowe